wtorek, 6 października 2015

Rozdział XV


„Bardzo pragnęła by przerodziło się to w coś więcej niż zwyczajne zauroczenie. Chciała zaprzyjaźnić się z nim najmocniej jak się da i dzielić się z nim wszystkimi swoimi lękami. Patrzeć na niego i czuć ciepło w sercu. Chciała nie bać się, że zniknie razem z letnią porą. Jej marzeniem było to, żeby ich słowa “mamy wieczność” przerodziły się w rzeczywistość i dotyczyły ich śmiertelnej wieczności. I w głębi duszy wierzyła w to mocno i naprawdę uważała za możliwe.”


Wrócił do domu nad ranem, kiedy na imprezie pozostał praktycznie on sam. Nie potrafił stwierdzić czy była udana, ale wydawało mu się, że tak. Przynajmniej dla niego. 
Leon i Francesca rozstali się w dość dziwnej atmosferze. Nie potrafił ocenić czy są razem czy nie. Ludmila widząc swojego chłopaka całkiem pijanego mocno się zdenerwowała, ale nie ma się jej co dziwić. Wyszła z klubu wściekła, a Federico nie podążył za nią nawet gdyby chciał to nie dałby rady. Wypił stanowczo za wiele przez co ledwo słaniał się na nogach. 
Maxi i Cami w końcu w ogóle nie pojawili się na imprezie i nikt nie wiedział co się z nimi dzieje. Naty znudzona i zawiedziona opuściła klub jako pierwsza. 
Brakowało jeszcze Violetty. To nie tak, że się nie pojawiła. Był pewien, że tam była, w końcu musiała mu dać jakoś prezent. Wierzył, że tajemnicza gitara jest od niej, choć nie było żadnego podpisu, nic co wskazywałoby na to, że to ona jest dawczynią. Po prostu to czuł. Ktoś przyznał, że go kocha, a on wierzył, że to ona. Tylko na jej miłości mu zależało i tylko dlatego, że on sam nieodwracalnie ją pokochał, choć wiedział, że nie powinien. 

wtorek, 21 lipca 2015

Rozdział XIV


“Wtedy robiłam wszystko, żeby jeszcze bardziej go uszczęśliwić, chciałam, żeby wiedział, jak bardzo go kocham i jak duże ma we mnie wsparcie. Wierzyłam w każdą pojedynczą literę, którą napisał, ufałam, robił, co chciał, nie myślałam nawet o zazdrości, bo przecież wiedziałam, że mnie kocha i że tak będzie zawsze.”
To dziś był ten dzień. Dziś miał skończyć 18 lat i wkroczyć w okres pełnoletności. 
W sumie na czym to polegało? 
Za mieszkanie i tam nadal płacić będzie jego mama. Dawać mu pieniądze na jedzenie i własne potrzeby, więc nie musi się przejmować szukaniem pracy.
Podejmować za siebie decyzje?
Od zawsze to robił. Był samodzielny, nie dało się ukryć. Nauczył się radzić sobie samemu, rzadko przyjmować pomoc od innych, nawet przyjaciół. W domu nie miał ojca i nie mógł na niego liczyć. Może inni uważają, że zostawiło to trwały ślad na jego psychice, ale on tak nie uważał. Był silny i dał sobie radę, szybko nauczył się pomagać mamie w codziennych obowiązkach i starał się nie sprawiać jej problemów. Idealny syn, prawa? Może i tak, gdyby nie to, że w końcu zaczął je stwarzać co chwilę. Coś go zmieniło, coś na niego wpłynęło, a nienawiść do ojca tylko wzrosła. Dobrze, że miał przy sobie Larę. Brakowało mu jej, naprawdę. 

sobota, 6 czerwca 2015

Rozdział XIII


“Czy mogę być Twoim snem o świcie, opowiadającym Ci o chwilach, które mieliśmy przeżyć razem? Czy mogę być myślą błądzącą po Twojej głowie każdego dnia? Czy mogę być Twoją radością, Twoim marzeniem i iskrą rozpalającą żar w Twoim sercu? Tak długo broniłam się przed tą myślą, ale jednak ja nadal pragnę tego abyś nie potrafił o mnie zapomnieć, aby męczyło Cię poczucie, że byłam kimś ważnym, a Ty, to Ty ze mnie zrezygnowałeś i odpuszczałeś każdą szansę jaką byłam w stanie Ci dać.”

Siedział na ławce w parku już dobrą godzinę. To nie tak, że osoba na którą czekał się spóźniała. Postanowił przyjść tu wcześniej, bo świadomość siedzenia samemu w domu była przytłaczająca. Od dziś miał przestać być tam sam, bynajmniej na jakiś czas. W końcu nie będzie tylko on, muzyka, cztery ściany i ona. Gdzieś zawsze była ona. Najczęściej w sercu. Tutaj teoretycznie też był sam, ale nie odczuwał tego tak bardzo. Ręką obracał bransoletki znajdujące się na jego lewym nadgarstku i patrzył przed siebie. Tym razem był odpowiednio ubrany, miał na sobie skórzaną kurtkę, ponieważ pogoda w ostatnim czasie potrafiła być zdradliwa. Usłyszał kółka od walizki powoli zbliżające się do niego. Odwrócił się w tę stronę podejrzliwie, choć doskonale wiedział kto zmierza w jego kierunku.

środa, 20 maja 2015

Rozdział XII


“Szczęście przychodzi niespodziewanie, mimo że czasami nawet nie zdajemy sobie z niego sprawy. Wydaje nam się, że jeden błąd może przekreślić całe życie i że świat nam się zawalił. Ale upadamy tylko po to, by podnieść się silniejsi. Czasami trzeba zrobić kilka kroków do tyłu, by nabrać rozpędu i przeskoczyć przez przeszkody, które stawia nam los. Ten, wydawałoby się “koniec świata” może się okazać dopiero początkiem. A błąd, który miał przekreślić nasze życie - największym szczęściem.”
Do szpitala zaczęli się schodzić wszyscy przyjaciele chłopaka. Kto by przypuszczał, że po tym co zrobił będzie mieć ich tak dużo. 
Może po prostu mu współczuli? 
Ale czy mieli czego? 
Był szczęśliwy z Ludmilą, w tej chwili wypadek nie szczególnie go obchodził. Nie czuł nawet bólu, a jedynie szczęście, że znów jest obok. Znów ją ma na własność, dla siebie tylko tym razem nie mógł jej stracić. Było to egoistyczne, zdawał sobie z tego sprawę, ale nic nie mógł na to poradzić. A podobno miłość jest zaprzeczeniem egoizmu. 
Tym czasem w szpitalu było coraz więcej osób, każdy chciał się dowiedzieć jak najwięcej. Na swój sposób martwili się o chłopaka. Nie pojawił się jedynie Leon, który prawdopodobnie nie chciał być w tym samym miejscu co Violetta i Diego. Dziewczyna zaś starała się być jak najdalej od szatyna, który ciągle chciał z nią rozmawiać. Brakowało również Natalii, ale nikt nie mógł jej za to winić. Musiała się spakować, za kilka godzin miała mieć samolot.

środa, 22 kwietnia 2015

Rozdział XI


“To piękne uczucie gdy nagle w Twoim życiu pojawia się osoba, która nic nie wymaga od Ciebie, wręcz przeciwnie, pragnie dać Ci więcej niż posiadasz. Chce Cię uszczęśliwiać, nie chce Cię zmieniać bo ceni się za to jaka jesteś na prawdę. I tak po prostu Cię kocha, bez warunków i zasad.”
Myślała o tej propozycji całą noc. Bardzo cieszyła się z tego, że ktoś ją zauważył, docenił, ale nie była pewna czy chce wyjeżdżać i zostawiać to wszystko. Szkoła, przyjaciele, Maxi… Nie, on nie. Ona dla niego nie istnieje. Czemu ze względu na niego miała by rezygnować z marzeń? Odpowiedź jest prosta, kochała go. Wiedziała, że gdyby poprosił, aby została, uczyniłaby to. On jednak nie prosił, a nawet chyba nie wiedział o jej wyjeździe. Poza tym nie kochał jej, a to bolało najbardziej. Natalia, kiedy poinformowała o wszystkim siostrę bardzo zdziwiła się jej reakcją. Myślała, że Lena nie będzie chciała nigdzie jechać, ale ta aż promieniowała z radości. Rodzice także poparli jej pomysł, choć ostrzegli, że nie będą mogli pojechać razem z nią. Zasmuciło to dziewczynę, ale zdawała sobie sprawę z tego, że nie mogli rzucić wszystkiego i pojechać do Hiszpanii, aby wspierać córkę w spełnianiu marzeń. Nie w ich sytuacji. Natalia musiała jednak wszystko sobie przemyśleć, więc postanowiła udać się na długi spacer. Po drodze spotkała Alex’a, chłopak był chyba jedyną osobą, którą zasmuciły plany dziewczyny. Dalej spacerowali już razem, Natalia mówiła mu o wszystkim, żaliła się i opowiadała o swoich marzeniach, a także obawach, że nie da sobie rady.

wtorek, 3 lutego 2015

Rozdział X


“Ale miłość i nienawiść dzieli bardzo cienka linia. Przychodzi taki moment w życiu każdego z nas, że bliska osoba zawodzi, gorzej - zdradza. Nic tak nie boli jak złamane serce. (…)Wielu ludzi wpada wówczas w otępienie i depresję. A jeśli zło zasiane w naszym sercu pchnie do szaleńczych czynów?”
Cały wczorajszy dzień siedziała w domu i najchętniej dziś też by z niego nie wychodziła, ale niestety musiała. Dla Studia to był ważny dzień, a ona sama odgrywała w nim ważną rolę. Nie mogła zawieść Pablo, nauczycieli i przyjaciół. To przedstawienie mogłoby pomóc spełnić jej marzenie, zapewne nie tylko jej. Musiała tam pójść, nawet jeśli oznaczałoby to spotkanie z nim. W końcu jednak musiało do tego dojść, zwłaszcza, że śpiewali jedną piosenkę razem. Dzwonił do niej nie jeden raz, ale nigdy nie odbierała. Nie była gotowa na rozmowę z nim, zwłaszcza po tym co ostatnio się wydarzyło. Nie mogła udawać, że nic się nie stało. Stało się, a ona bała się spojrzenia w jego szare oczy i ponownego kłamania. Nie była pewna czy tym razem też dałaby radę powiedzieć mu, że niczego miedzy nimi nie ma. Musiała mu to mówić, nadal była z Leonem.
Ale czy nadal go kochała? 
Sama nie wiedziała. Kiedyś łączyło ich silne uczucie, ale ono minęło. Może to był czas, aby poszli we własne strony? Coraz częściej zaczęła się nad tym zastanawiać. Nie mogła być dłużej w tym związku, ale nie potrafiła powiedzieć o tym Leonowi. Nie chciała go zranić. Wybierając miedzy swoim szczęściem, a jego wybrałaby jego. Nie mogła być egoistką, nie w takiej sytuacji. Nie teraz. Dlatego musiała dalej udawać, bronić się przed uczuciem, które odczuwała do Hiszpana. Weszła do budynku, na jej szczęście w pobliżu nie widziała chłopaka. Poszła do swojej garderoby przebrać się na występ. Nie śpieszyła się, wiedząc, że do występu jest jeszcze dużo czasu. Przebrana usiadła na krześle. Ktoś niepewnie zapukał do drzwi. Odwróciła głowę w ich stronę, a jej oczom ukazał się dobrze zbudowany Hiszpan.